obserwatorzy

wtorek, 23 sierpnia 2016

386. Ulubieńcy kosmetyczni - lato :-)

Hej wszystkim! :-)
Lato się jeszcze nie skończyło, mało tego..zapowiada się gorący weekend! Ale postanowiłam już teraz przedstawić Wam moich ulubieńców, bo zgromadziłam już grupkę kosmetyków, których namiętnie używam w ciągu ostatnich miesięcy.



Staram się aby było tych produktów nie mniej niż 5, no i tyle też udało mi się tym razem zebrać :-)



I co my tutaj mamy?


1. Garnier Fructis - szampon przeciwłupieżowy. Zazwyczaj szampony nie robią na mnie żadnego wrażenia, ale ten jest fantastyczny! :-) Pachnie przepięknie i zapach utrzymuje się na włosach do kolejnego mycia. Dobrze oczyszcza, dobrze się pieni, ale uwielbiam go głównie za poczucie mega świeżości na włosach. Pierwszy raz spotkałam się z czymś takim :D No cudo :D
2. Adidas, fioletowa woda toaletowa. Lekka woda toaletowa, która nie utrzymuje się długo na ciele, ale na ciepłe dni spisywała i spisuje (chociaż zostało dosłownie kilka kropel) się super :-) Można używać jej często, bez obaw, że będzie pachnieć za mocno/za ciężko. Lubiłam też ją nosić w torebce, żeby się spryskać w ciągu dnia.
3. Mandarynkowa oliwka do skórek. Niestety nie wiem jakiej firmy, bo ją dostałam a nie ma żadnego oznaczenia. Ale pachnie przepięknie i świetnie nawilża skórki. Używam jej szczególnie po zrobieniu hybryd, aby poprawic stan skóry wokół paznokci i spisuje się super!
4. Kredki do ust z Wibo, w kolorkach 3 i 4. Opisywałam je tutaj, jeśli macie ochotę przyjrzeć im się bliżej :) Neutralne kolorki, idealne na co dzień. Dobra pigmentacja, trwałość też okej, no i kosztują grosze. 
5. Krem BB z Lirene. Spisuje się u mnie super. Używam go ostatnio codziennie, dokładając tylko odrobinę podkładu, bo jak na krem bb przystało - nie kryje dobrze, ale na lato stwierdziłam, że wystarczy. Na dniach pojawi się jego recenzja, także opowiem więcej :)



I to już wszystko! Znacie któregoś z moich letnich ulubieńców? Koniecznie dajcie znać :-)

czwartek, 18 sierpnia 2016

385. Bania Agafi - Dziegciowa maseczka oczyszczająca.

Hejo :)
Kosmetyki rosyjskie już jakiś czas temu totalnie opanowały blogsferę :) Mnie na pewno ciekawi znana już wszystkim maska drożdżowa do włosów oraz maseczka nawilżająca z glinką niebieską do twarzy :)
W małej drogerii u mnie w mieście są te kosmetyki, ale często wyprzedane..dlatego jak znalazłam dziegciową maseczkę oczyszczającą z Bani Agafii, to bez zastanowienia po nią sięgnęłam :)


Maska dziegciowa głęboko oczyszcza skórę twarzy, otwiera pory i kontroluje pracę gruczołów łojowych. Składniki wchodzące w skład maski, usuwają podrażnienia, przywracając skórze zdrowy i zadbany wygląd. Brzozowy dziegieć - jest naturalnymi antyseptykiem, normalizuje wodno-tłuszczowy bilans skóry. Organiczny ekstrakt szałwii i ałtajski miód - tonizują i podnoszą elastyczność skóry. Sól rapa - otwiera pory i oczyszcza skórę.


Moja opinia.
Maska zamknięta jest w saszetce o pojemności 100ml. Ja kupiłam ją stacjonarnie za 7.70zł. 
Opakowanie mi się podoba, zajmuje mało miejsca, jest estetyczne, a wydobywanie produktu nie stanowi żadnego problemu (ciekawa jestem jak to będzie przy jej wykończeniu :))
Konsystencja jest gęsta, pastowata, ale przyjemnie się ją rozprowadza. 
Zapach myślę, nie każdemu przypadnie do gustu, mi jakoś specjalnie nie przeszkadza, ale też go nie uwielbiam. Kojarzy mi się z cynamonem. 
Zastyga dość długo, ale to zależy pewnie od ilości którą nałożymy.
Zmywanie jak dla mnie nie jest najprostsze. Trzeba się sporo namęczyć (a ile wody zmarnujemy :p) i samymi dłońmi trwałoby to chyba w nieskończonosc, dlatego ja koniecznie wspomagam się gąbeczką Calypso.
Jeśli chodzi o najważniejsze..czyli działanie, to faktycznie po jej zmyciu odczuwalne jest oczyszczenie. Skóra aż 'skrzypi' od czystości. Ale jednocześnie jest jakaś taka napięta, ściągnięta i delikatnie wysuszona, co mi kompletnie nie odpowiada.
Dodam też, że jak trzymałam ją na twarzy dłużej niż zaleca producent (10min), to twarz po jej zmyciu była podrażniona i nieprzyjemnie szczypała.
Nie skreślam jej, bo robi robotę! Ale nie będzie to na pewno mój ulubieniec :-)
ps. zrobiłam całą serię zdjęć w maseczce, które zaginęły w czeluściach mojego komputera.


A Wy ją znacie?
Aaa i poleccie mi proszę jakąś sprawdzoną maseczkę peel off, bo koniecznie chcę kupić taką ściąganą. 

wtorek, 9 sierpnia 2016

384. Niekosmetyczny przegląd miesiąca - lipiec!

Hejo! :-) W czerwcu post z tej serii się nie pojawił, bo nie miałabym Wam czego pokazać :( w lipcu też średnio, ale udało mi się coś obejrzeć a nawet przeczytać, więc zapraszam do zapoznania się i podzielenia też swoją opinią :-)

Książki..
Tutaj należą się oklaski :D - udało mi się przeczytać książkę :D


Dla Ciebie wszystko.
Dawson Cole i Amanda Collier. Chłopak z nizin społecznych, wychowany w rodzinie cieszącej się najgorszą sławą w całym hrabstwie Pamlico. I dziewczyna z dobrego domu marząca o tym, by zostać nauczycielką. Chcieli być razem, ale los ich rozdzielił. Po latach dawni kochankowie spotykają się w rodzinnym miasteczku na pogrzebie starego przyjaciela. Stłamszone przed laty uczucie powraca, a z nią przeszłość i tajemnice...
Oglądałam film, który baaardzo mi się podobał więc przyszedł czas na książkę :) I też uważam, że jest świetna. Tylko z początku jakoś za dużo opisów, nie lubię tego, chcę od razu żeby coś się działo..ale wiadomo, że wstępy też mają swoje zadanie ;)
Pod koniec łezki kręciły się w oczach, a od połowy jakoś mega mnie wciągnęła i przeczytałam w parę dni :D

Filmy..

Zanim się pojawiłeś, 2016.
Dziewczynę z małego miasteczka zaczyna łączyć więź ze sparaliżowanym mężczyzną, którym się opiekuje.
Film, który na początku odrobinę mi się dłużył, po czym wciągnął tak, że nie mogłam się oderwać i przez cały czas jego trwania liczyłam w ciszy na dobre zakończenie, ale czy się doczekałam to już Wam nie zdradzę :)
Zauroczył mnie uśmiech głównego bohatera, strasznie mi pasował do tej roli, bo grając sparaliżowanego mężczyznę, jednocześnie był w moich oczach taki silny i męski, choć zależny od drugiego człowieka.
Uroniłam nie jedną łzę, a historia naprawdę ma coś w sobie, polecam!



Zeszłej nocy, 2010.
Michael wyjeżdża w podróż służbową z atrakcyjną współpracowniczką, a jego żona spotyka swoją dawną miłość.
Kobieta zdradzi, mężczyzna świętoszek, czy może facet to świnia, a kobieta zachowa się jak dama? :D Ja już znam odpowiedź, jeśli chodzi o ten film.
Włączyłam go spontanicznie, wpadł mi w oko na filmweb, wpisałam na cda i obejrzałam. Nie żałuję :-) Wciągnął mnie niesamowicie i byłam ciekawa co się dalej wydarzy..
Jestem tylko zawiedziona zakończeniem, ale nic więcej nie zdradzę.

Moje córki krowy, 2015.
W obliczu choroby jednego z rodziców, siostry postanawiają polepszyć relacje między sobą.

Film mooocno średni. Niby porusza ciężkie tematy, pokazuje rzeczywistość, która często nie jest kolorowa..a do tego elementy humorystyczne, które wywoływały śmiech, głownie za sprawą Mariana Dziędzieli, którego widzimy na plakacie. Ale jednocześnie był jakiś taki bez sensu, bez konkretnego przesłania jak dla mnie. A w momencie jak poleciały napisy końcowe to mój P. powiedział: to koniec? serio? :o ..i oboje byliśmy w szoku, bo czekaliśmy aż w końcu coś się wydarzy, a tu trochę takie flaki z olejem. No nie wiem, dajcie koniecznie znać jak Wy go odebrałyście :-)





 

Do szaleństwa, 2011.
Brytyjska studentka zakochuje się w Amerykaninie. Gdy jej wiza traci ważność, kochankowie zostają rozdzieleni. 
Mocno średni, taki trochę nijaki. Ale kto wie, może komuś bardziej się spodoba :-)


Muzyka..


Imagine Dragons - Not Today
Piosenka z pierwszego filmu, która leciała na końcu, mega mi wpadła w ucho.. :-) 


Christina Perri - A Thousand Years.
Osłuchana już..ale za każdym razem wprowadza mnie w taki fajny nastrój :-)  

Monika Urlik - Nie wie nikt.
Słowa takie prawdziwe..ujmujące.  

Monika Urlik - Dla Ciebie
Piękne! Takie ujmujące! Jak włączę na youtube, to ciągle klikam 'jeszcze raz' i słucham w kółko, już dawno tak nie miałam :D polecam!!

 Gadżet, umilacz, smakołyk..


 Niby niekosmetycznie, ale tak lubię to zdjęcie :-) I wiąże się z nim to co robiłam w lipcu - pazurki :-) Sobie, mamie i siostrze..póki co ;)

W tym poście pokazywałam Wam wędzony twaróg, który chciałam w końcu spróbować i poleciałam po niego :-) Jest pyszny, mega intensywny, trochę jak oscypek..a z ogórem małosolnym to już w ogóle pycha! oczywiście raz na jakiś czas, bo nie jest to mimo wszystko smak, którym mogę się delektowac codziennie :)

 Zdjęcie mało apetyczne, ale 'ciasto' całkiem całkiem :-) Jest zrobione z ugotowanych płatków ryżowych i galaretki brzoskwiniowej. Na lato idealne :-)

I to już wszystko, czekam na komentarze! :) 

czwartek, 4 sierpnia 2016

383. Piątka hybrydowych stylizacji! (2)

Hejka!
Lecimy dzisiaj z kolejną paznokciową piątką hybrydową :D


1. Mamine :) poprosiła o różowe i pstrokate, a więc proszę bardzo :D Kolorki to 130 i 042.

2. Siostry, zakochanej w syrence :-) Która została nałożona na 023 i na czarny kolorek :-)

3. Koleżanki, która postawiła na subtelność i delikatność, bo był to jej pierwszy raz z hybrydami :) Wybrała kolorek 047, perełki i cyrkonie.

4. Siostry..(mówiłam już, że jest zakochana w syrence hehe?) 023 i 130.

5. Znowu mamine :) Tym razem mniej różu, jest i biel i szarość - oba kolorki z Color Tale, do tego Semilac 047. Wzorki malowane czarnym lakierem i cienkim pędzelkiem. 

Tak się złożyło, że nie pojawiły się żadne hybrydki, które ja nosiłam, ale w kolejnym poście nadrobię :D
Akurat wczoraj zrobiłam sobie nowe, a dzisiaj robię mamie :-)

Dajcie koniecznie znać, które podobają Wam się najbardziej, a które może są totalnie nie w Waszym guście? Jestem bardzo ciekawa :)

poniedziałek, 1 sierpnia 2016

382. Balsam o zapachu malinowej mamby? Isana - malinowy balsam do ciała.

Hejka :-)
Balsam malinowy (jakikolwiek) chodził za mną już od daaaaawna i ciągle przymierzałam się do jego kupna :-) Jako, że chciałam znaleźć coś co będzie pachniało jak malinowa mamba,
a wiadomo, że w sklepie nie zawsze mamy możliwość powąchania balsamu/masła, to szukałam informacji u Was :D I nagle pojawił się post u Wery a w nim.. Malinowy balsam do ciała z Isany i po przeczytaniu jego recenzji poleciałam do Rossmanna i nabyłam swój egzemplarz :D Ciekawe czy jest zadowolona?!



Od producenta:
Owocowy zapach. Ten zmysłowy jak lato zapach oczaruje Cię i zapewni Ci ekscytujące doznania. Działanie pielęgnacyjne. Z nawilżającym pantenolem. Z ekstraktem z malin
i masłem shea. Jego tolerancja na skórę potwierdzona dermatologicznie. Odpowiedni dla wegan. 



Moja opinia.
Balsam zamknięty jest w plastikowym opakowaniu o pojemności aż 350ml. Do tego opakowanie wyposażone jest w pompkę, którą można zablokowac, co jest dla mnie ogromnym plusem!! Uwielbiam balsamy i żele w takich opakowaniach.
Kolor balsamu to cukierkowy, jasny róż. Konsystencja przypomina nieco gęstsze mleczko do demakijażu, jest lekka. Balsam bardzo przyjemnie rozprowadza się po skórze i szybko wchłania, pozostawiając skórę lekko nawilżoną (niestety nie jest jakoś bardzo treściwy)
i wygładzoną. Idealnie sprawdza się na co dzień, bo nie musimy czekać aż się wchłonie, bo dzieje się to błyskawicznie. Nie pozostawia tłustej warstwy, chociaż zdarzyło się, że skóra delikatnie się lepiła, bo zauważył to mój Narzeczony..mimo wszystko mu wybaczam ;)
Co do zapachu..bo to on ciekawił mnie najbardziej. W opakowaniu czujemy..malinową mambę! Podczas aplikacji też czujemy malinową mambę. Za to po wsmarowaniu balsamu
w ciało wyczuwam po prostu przyjemną, owocową woń. Na początku byłam nieco rozczarowana, że wyczuwam coś owocowego a nie same maliny, ale za każdym razem jak go używam siostra mówi: "mmm, pachnie jak malinowa mamba" więc ta owocowa nuta, którą gdzieś tam wyczuwam mi wcale nie przeszkadza.




Balsam ten nie spisze się na suchej skórze, ale sprawdzi się na co dzień, aby skórę delikatnie nawilżyć i wygładzić, nadając jej przy okazji malinowy zapach :D Do tego dzięki pompce, aplikacja jest jeszcze przyjemniejsza i na prawdę często sięgam 'na szybko' po ten balsam :-) 
Uwielbiam go! Mimo, że nie jest to najmocniejszy nawilżacz.
A Wy znacie go? A może macie na niego ochotę? :-)

wtorek, 26 lipca 2016

381. Matowe kredki do ust Wibo "Nude lips" - nr 3 i 4.

Hejo! :-)
Ale ukrop! Przed chwilą popadało, okna pootwierane a i tak jest duchota..dlatego czas  na nowego posta :-)
Lubię malować usta. Kiedyś lubiłam szczególnie nosić je w kolorze czerwonym..teraz też lubię ale już nieco mniej. Częściej stawiam na takie bardziej stonowane kolorki, podbijające naturalny kolor ust, ale nie jakoś bardzo jaskrawe.
I do takich zaliczam dziejsze dwie kredki, które za moment Wam bliżej przedstawię :)

Kredki do ust Wibo z serii "Nude lips", w numerku 3 i 4 :-)
Nie mają w nazwie 'matowe', ale takie właśnie są, dlatego pozwoliłam sobie to słowo dodać ;) 


Zacznijmy od kolorków, bo właściwości mają takie same.
Wybrałam kolorki 3 i 4.

Pierwszy z nich - nr 3 jest o dziwo odrobinę ciemniejszy od czwóreczki. Jest to połączenie koralu z nutką brązu/pomarańczy. Taki fajny przygaszony kolorek.
Zaś nr 4, który jest odrobinę jaśniejszy ma w sobie więcej nut różu, ale też jest przygaszony i stonowany, idealny na co dzień. 
Myślę, że oba można brać 'w ciemno', bo oba spisują się świetnie na co dzień i często sięgam po pierwszą lepszą, bo aż takiej różnicy mi to nie robi. 
Na poniższych zdjęciach zestawiłam je ze sobą :)
Co do właściwości..
Po pierwsze, trzeba je temperować - nie są wysuwane. Ale dla mnie nie jest to problem :)
Świetnie obrysowuje się nimi usta, a jako że są to kredki a nie konturówki, to też bez problemu się nimi usta wypełnia. Nie są ani za 'tępe'/twarde, ani za miękkie. Myślę, że konsystencja jest idealna. Kolorek można stopniować, ale już po pierwszym pociągnięciu bardzo fajnie pokrywają usta, tworząc na nich matową taflę. 
Ja często 'wyjadam' szminki od wewnątrz, więc u mnie jest to nieuniknione. Ale same kredki trzymają się na ustach w porządku, jeśli ich jakoś nadmiernie nie oblizujemy i nie jemy co chwilę, to wytrzymają spokojnie parę godzin :)
Ja jestem z nich baaaaaardzo zadowolona! Do tego kosztują niewiele, chyba około 6zł. A ja kupiłam je jeszcze na promocji -49% to już w ogóle taniocha! I szczerze Wam polecam! :)



I jak? Widzicie różnice między nimi? Która Wam się bardziej podoba? :)
Znacie je?

podobne posty.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...