obserwatorzy

sobota, 21 lutego 2015

270. Kallos algae - nawilżająca maska do włosów.

Hej dziewczyny :-)
Zacznę od tego, że moje blond włosy są wysoookoporowate, przesuszone i zniszczone ciągłym farbowaniem. Dbam o nie jak mogę, ale do pożądanego efektu daleka droga :-)
O ile prostownicę, suszarkę, lokówkę .. mogę odstawić na bok i nie używać często, tak niestety lakieru i farby do włosów używam nałogowo. Lakier praktycznie codziennie, a farbę co miesiąc, czasem i częściej, czasem trochę przetrzymam, ale niestety nienawidzę odrostów!!! już po 2 tygodniach widząc ciemniejszy przedziałek szlag mnie trafia i myślę tylko o farbowaniu :D
Do tego to że farbuję włosy na blond, już oznacza, że muszę dbać o nie wyjątkowo i dużo intensywniej, a więc ogólnie nie jest łatwo:-)
Z czego mogę się cieszyć? Z tego, że mam włosy podatne na różne zabiegi, mogę je kręcić bez obaw i trzymają mi się całą imprezę :) Gorzej jak wyprostuję a na dworze jest wilgotno - efekt push up gwarantowany :/ .. ale ogólnie je lubię :-)


Dzisiaj na tapetę biorę jedną z moich masek :-) jest to Kallos algae - nawilżająca maska do włosów z ekstraktem lgi i oleju oliwkowego.

Maskę kupujemy za około 12.99zł w litrowym, plastikowym słoiku, zabezpieczonym folią i dosyć szczelnie zakręcanym :-)
Konsystencja maski przypomina gęsty budyń; ja ją bardzo polubiłam, bo nie ścieka z dłoni ani włosów, a też nie ma problemu z nakładaniem ją na włosy.
Zapach to jej najsłabszy punkt jak dla mnie. Nie jest brzydki, ale jest bardzo intensywny, przez co sięgam po nią najrzadziej, spośród wszystkich masek jakie mam :) Na włosach utrzymuje się do następnego mycia i jest dla mnie po prostu męczący.
Najważniejsze jednak działanie..
Maskę nakładam najczęściej po myciu na jakieś 20-30 minut :) Po spłukaniu już czuję, że włosy są fajnie wygładzone. Po wyschnięciu nie mam problemu z rozczesaniem włosów, są one wygładzone, dość fajnie nawilżone, dużo miększe i fajnie się prezentują :) Maska nie niweluje w 100% mojego puszenia, ale z tym mało która sobie radzi doskonale.
Działanie oceniam na 7/10.


A tak prezentują się po niej moje włoski.

A Wy znacie tę maskę? :) Co myślicie?

35 komentarzy:

  1. Słyszałam dużo o tych maskach, chyba jak będę w Hebe to się skuszę na jakąś :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tej nie miałam, ale pewnie się znajdzie w mojej łazience.

    OdpowiedzUsuń
  3. nie miałam jeszcze maseczke tej firmy jak tylko coś wykoncze z moich zbiorów to sie zoopatrze . Oczywisice jak najbardziej zapraszam do mnie;)

    OdpowiedzUsuń
  4. would you like to follow each other on our blog ...?
    let me know ---> http://mcaruso930.blogspot.it/
    I wait for you, kiss!

    OdpowiedzUsuń
  5. Z tej firmy miałam ale różową i była całkiem fajna :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie znam jej niestety ;) jeśli chodzi o maski kallos, to na razie moim faworytem jest bananowa :)

    OdpowiedzUsuń
  7. znam ja i mam - już kończę ją, a kupiłam chyba później niż Ty :D Dla mnie jest taka średnia - keratynowa lepsza :) Chociaż ostatnio zaczęłam ją doceniać :D
    Teraz czaję się na bananową - ale znowu jest jedna sztuka w moim sklepie więc znając życie ktoś mi ją wykupi :DD ale teraz mam też maski rosyjskie także już tak ubolewać nie będę :DD

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a widzisz :D
      ale ja mam 4 więc dłużej mi idzie :)
      no bananowa jest cudowna, poluj!

      Usuń
  8. Myślę, że jej działanie jest podobne do Kallos Silk, czyli fajna ale szału nie robi ;D

    OdpowiedzUsuń
  9. mam wersję różową i całkiem ją lubię, ale tak jak i Ciebie - denerwuje mnie zapach. Nie lubię intensywnych zapachów. Często z tego powody unikam niektórych kosmetyków, tak samo jak i świec i odświeżaczy powietrza ;) także raczej 2 raz jej nie kupię ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Kallosy już od dawna mnie kręcą, ale zawsze mam coś innego w szafce i jakoś nie po drodze mi je kupować.

    OdpowiedzUsuń
  11. Marzą mi się wszystkie wersje!Włosy są prześliczne:))

    OdpowiedzUsuń
  12. Efekt po użyciu maski fajny :) Ja akurat lubię intensywne zapachy wiec myślę, że mogłoby to iść dla mnie na plus :P

    OdpowiedzUsuń
  13. Szkoda, że nie ma jej u mnie w Hebe :c

    OdpowiedzUsuń
  14. U mnie ta maska kompletnie się nie sprawdziła, ale za to ciekawa jestem kallosa czekoladowego :)
    Zapraszam, http://pretty-amazement.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Tej nie miałam, ale miałam taką w ciemniejszym opakowaniu może ze 3 wiaderka takie zużyłam a terazm mam bananową :D uwielbiam je ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Mnie na razie żaden Kallos nie powalił na kolana - wciąż szukam maski idealnej, która w krótkim czasie dawałaby mi taki efekt, jak olej kokosowy, a jednocześnie nie była tak ciężka do zmycia, jak właśnie on. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja kupiłam pierwszego Kallosa-Blueberry i jak na moje włosy jest za słaby, obawiam się, że tak samo byłoby i z tym:/

    OdpowiedzUsuń
  18. jak tylko wykończę bananową to kupię ta :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Po zdjeciach wlosow widac, ze maska im sluzy :) Tej jeszcze nie mialam, ale pewnie kiedys wyprobuje ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Nie miałam jeszcze tej wersji, ale właśnie ze względu na zapach najmniej kusi mnie ze wszystkich Kallosowych. Choć dla pięknych włosów mogłabym pocierpieć. I zazdroszczę, że masz podatne włosy na układanie. Ja jak robiłam loczki na lokówce na wesele kuzynki to wchodząc na salę pierwszy raz już widziałam w lustrze że z mojej fryzury został puch. Czyli prawdopodobnie wytrzymały aż kościół lub nawet nie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam dokładnie takie same podejście jak Ty :) chociaż cudów nie ma :)
      oj to szkoda, ale za to pewnie proste trzymają się u Ciebie dłużej niż u mnie :(

      Usuń
  21. Bardzo lubię maski z Kallosa :)Ale tej wersji jeszcze nie miałam :)

    OdpowiedzUsuń
  22. ahh ten Kallos :) myślałam że będzie to odkrycie roku ale się zawiodłam :( nie na moje włosy

    OdpowiedzUsuń
  23. jedną konczę , teraz polujęna banana ;)

    OdpowiedzUsuń
  24. ja też nałogowo zużywam lakier do włosów :D szczególnie teraz, kiedy chcę żeby odrosły i są nie fajne do układania. Ale powoli przerzucam się na żel w sprayu :) mniej je osłabia :)
    Nigdy nie miałam żadnej maski z Kallos ale ostatnio się nad nimi zastanawiałam. Tylko mi przydałaby się jakas od wypadania bo włosy mam zdrowe ale wypadają :(
    Przy takim trybie farbowania masz pięknie zadbane włoski :))

    OdpowiedzUsuń
  25. Zapraszam na konkurs - do wygrania śliczna bransoletka ChouChou

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  26. Ja bardzo sobie chwalę wersję różową dla włosów suchych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. którą, którą? bo chyba teraz są 2 różowe :>

      Usuń
  27. Nie znam tej maski, bo zawsze kupowałam latte ;-)

    OdpowiedzUsuń
  28. Ja od siebie polecam keratynową :)

    OdpowiedzUsuń

każdy komentarz, który dostaje sprawia mi ogromną radość, za co bardzo dziękuje! :*
zachęcam do dodawania do obserwowanych! :)
chętnie odwiedzę Wasze blogi, więc zaproszenia mile widziane!

podobne posty.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...