obserwatorzy

środa, 5 marca 2014

175. Maska peel off na nos, żelatyna+mleko; co przed? co po?

Witam :-)
Korzystając z wolnego dnia, w związku z jednym wykładem o 7.30, który sobie odpuściłam, postanowiłam zająć się trochę moim noskiem i zaskórnikami zamkniętymi, które niestety na nim mieszkają :/ niejednokrotnie doprowadzając mnie tym samym to wielkiej frustracji! :D

Wstałam rano, zjadłam przepyszną owsiankę i przystąpiłam do działania :D Najpierw przewertowałam różne blogi i fora i już wiedziałam jak działać i w jakiej kolejności.


*peeling - dla zdarcia martwego naskórka i łatwiejszego dostępu do zaskórników
*parówka - dla otworzenia porów
*maseczka peel off - dla wyciągnięcia zaskórników
*maseczka nawilżająca/krem nawilżający

A więc po kolei..
Najpierw przemyłam twarz letnią wodą, jako że wczoraj wykonałam dokładny demakijaż, dzisiaj wystarczyło buźkę tylko przemyć. 
Zaczesałam włosy do tyłu i założyłam opaskę, która ma prawie tyle lat co ja :D
Następnie peeling. Wybrałam ten ulubiony, z Sorayi..



Czas na parówkę :-). Można ją wykonać z użyciem samej wody, albo z dodatkiem ziół. Ja wlałam do miski jakieś 1.5l wrzącej wody i wrzuciłam 2 torebki rumianku. 
Należy ją wykonać siedząc nad miską jakieś 15-20 minut, z ręcznikiem na głowie, aby woda parowała prosto na naszą buźkę :-)
Po upływie określonego czasu ściągamy ręcznik i lekko wycieramy nim naszą buzię. 
Nie znalazłam informacji czy należy ją przemyć, ale jako że chłodna woda zamyka pory, a parówka była robiona po to żeby je otworzyć, to poprzestałam na przetarciu buzi ręcznikiem.

Teraz czas na zrobienie maseczki.

Łączymy ze sobą 2 łyżeczki żelatyny i 2 łyżeczki mleka. Mieszamy i wsadzamy do mikrofalówki na jakieś 60 s :)
(gdy nie mamy jeszcze gładkiej papki, możemy podgrzać kolejną chwilkę; nie ma z tym problemu)
wyżej - przed podgrzaniem, niżej - po podgrzaniu
Teraz należy chwilkę odczekać aż papka trochę wystygnie i nakładamy ją na nochala :-)

Mam wrażenie że maseczka wyszła mi trochę za gęsta, a może to brak umiejętności nałożenia jej - łyżeczką ;)
I w takim 'glucie' należy spędzić jakieś 20 minut, aż calutka wyschnie.
Wtedy przechodzimy do delikatnego ściągania (ps. mała depilacja GRATIS :D).
Polecam ściąganie przed lustrem, wtedy widać jak te zaskórniki, choć malutkie wychodzą, przyklejone do maseczki.

 

Efekty:
Maseczkę wykonałam jedną po drugiej. Czytałam że jednokrotne jej nałożenie daje raczej marny efekt.
Po pierwszym ściągnięciu maseczki, zauważyłam na niej sporo małych włosków i może parę cieniutkich, malutkich zaskórników. Nie byłam ani trochę zadowolona :/ ale ani też rozczarowana. Spodziewałam się tego, szczególnie ze względu na to, że z zamkniętymi zazwyczaj idzie duuużo ciężej.
Druga próba była już lepsza. Po pierwsze wymieszana papka, była rzadsza i lepiej dało się nią nałożyć, a po drugie wyciągnęła więcej zaskórników. Nie jest to może efekt, który mogłabym sfotografować i chwalić się na blogu, ale po ściągnięciu naprawdę kilka tych 'glizd' było ładnie przyczepionych.
Nosek jest w dużo lepszym stanie. Jednak zaskórniki nadal na nim mieszkają i za nic nie chcą swojego domu opuścić w większym gronie.

Z mojej strony polecam ten sposób. Tani, łatwy i oprócz 'zapachu' żelatyny całkiem przyjemny :p Efekty daje różne, warto więc sprawdzić jakie da akurat u Ciebie! :-)

A ja? no nic.. walczyć będe nadal! :)
Jak macie jakieś sprawdzone metody to dajcie cynka!
I podzielcie się Waszymi doświadczeniami z tą maseczką, jeśli już ją robiłyście.

35 komentarzy:

  1. Ooo, brzmi fajnie. Mi zaskórniki jakoś bardzo nie przeszkadzają, i tak się wytapetuję xD Ale będę pamiętać o Twoim poście :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O cholera nie słyszałam nigdy o takiej maseczce, dzięki, na pewno wypróbuję i dam znać jak u mnie wyszło :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie słyszałam o tej maseczce, ale widzę, że mamy ten sam ulubiony peeling :)

    OdpowiedzUsuń
  4. z tego co się orientuje jest to dość agresywny zabieg a tak na prawdę nie oczyści nam dobrze cery, co najwyżej 'wyciagnie' to co na wierzchu... (Kascysko źródłem mej wiedzy, a ją cenię jak żadną inną blogerkę)

    OdpowiedzUsuń
  5. Myślałam, że lepszy efekt będzie..;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rewelacyjny pomysł, nawet nie pomyślałabym żw w tak tani sposób można walczyć z zaskórnikami:-) Jesteś niesamowita, muszę ściągnąć od Ciebie ten pomysł:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. robiłam maseczkę z żelatyny jednak na jednym razie poprzestałam chociaż chyba zrobię do niej podejście nr 2:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Próbowałam tej maseczki. Nie widziałam żadnych super efektów, za to zapach był okropny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. mam zamiar ją zrobić wkrótce :)
    Ciekawi mnie jeszcze tylko po co do parowania buzi lusterko? :D

    OdpowiedzUsuń
  10. Robiłam kilka razy taki żelatynowy zabieg, ale strrasznie boli wyrywanie włosków:P

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również wieki temu próbowałam tej metody, ale zupełnie o niej zapomniałam ;) Teraz z wszelkimi niedoskonałościami mojej cery bardzo dobrze radzi sobie żel do mycia twarzy Care&Control Soraya. Nie wiem, czy to fenomen tego żelu, czy po prostu moja skóra zmieniła się z czasem, ale teraz nie mam już z nią żadnych problemów :)

    OdpowiedzUsuń
  12. robiłam tą maske kiedyś ale szczerze to mi nic nie dała :(

    OdpowiedzUsuń
  13. Oooo niezły seans ;)) Może się skuszę, bo przydałoby mi się :P

    OdpowiedzUsuń
  14. Nigdy nie robilam takiej maseczki, ale zachecilas mnie do proby :) Mam nadzieje, ze w chwili czasu rowniez zafunduje moim zaskornikom taka "altylerie" ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. U mnie taka maseczka się nie sprawdziła, nim mi nie wyszło, moje niestety zbyt oporne są na takie ekserymenty :P

    OdpowiedzUsuń
  16. Przy mojej naczynkowej cerze parówki odpadają, a bez tego nie widzę sensu w robieniu żelatynowej maski, bo i tak niewiele pewnie by wylazło ;) Muszę jakoś inaczej walczyć z tymi gagatkami ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Właśnie już od dawna miałam wypróbować taką maseczkę, dzięki za przypomnienie :) Chociaż myślałam, że jednokrotne użycie da dobry efekt.

    OdpowiedzUsuń
  18. muszę spróbować :) chociaż zazwyczaj stronię od takich eksperymentów bo mam wrażliwą skórę.. teraz np. uczulił mnie krem przeznaczony dla alergików.. xd

    OdpowiedzUsuń
  19. robiłam kiedys i przypadła mi do gustu :D

    OdpowiedzUsuń
  20. Dziękuje ze mi o tym przypomnialas!!! musze dzis to zrobic

    victooriaa.blogspot.com zapraszam :* bardzo skromnie. Zaczynam:)

    OdpowiedzUsuń
  21. Bardzo dobra ♥
    zapraszam do obserwowania i komentowania mojego bloga..
    http://love-little-berry.blogspot.com/
    Obserwacja=Obserwacja

    OdpowiedzUsuń
  22. nie znalam tego muszę sprawdzic ;-)

    OdpowiedzUsuń
  23. Muszę wykorzystać ten sposób, bo wygląda dosyć ciekawie :)
    czego to ludzie nie wymyślą :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Próbowałam tego sposobu lata temu ;) u mnie się nie sprawdzał, zwłaszcza po peelingu było zbyt gładko, ale u Mężczyzny zdecydowanie lepiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  25. ja raz w tygodniu robię peeling,parówkę,potem znowu peeling, maskę (akurat teraz glinka) no i nawilżanie ;)

    OdpowiedzUsuń
  26. Pierwszy raz słyszę o tym sposobie i spodziewałam sie lepszego efektu :) Mimo wszystko chyba u siebie go wypróbuje, jestem ciekawa jak się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń
  27. To mnie teraz zaciekawiłaś :))

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny blog!:*
    Zapraszam do siebie:*
    Obserwujemy?;>

    OdpowiedzUsuń
  29. muszę i ja w końcu wypróbować taką maseczkę.

    OdpowiedzUsuń
  30. robiłam ją już kilka razy - jak dla mnie efekt wystarczający.

    OdpowiedzUsuń
  31. też robiłam ostatnio :D efekt średni, plasterki się u mnie lepiej sprawdzały, ale następnym razem zrobię rzadszą i zobaczę jak wyjdzie :)

    OdpowiedzUsuń
  32. Mój ulubiony peeling :)
    Często robię sobie taka maskę... Zamiast mleka używam wody... :)

    OdpowiedzUsuń

każdy komentarz, który dostaje sprawia mi ogromną radość, za co bardzo dziękuje! :*
zachęcam do dodawania do obserwowanych! :)
chętnie odwiedzę Wasze blogi, więc zaproszenia mile widziane!

podobne posty.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...